Mann, Thomas - "Pajac"
Co by tu napisać, żeby was nie zanudzić? "Pajac" właściwie całkiem przypomina "Małego pana Friedemanna". Podobny rozwój akcji, jedyna różnica, to że opisy postaci są bardziej dopracowane. Zwłaszcza męskie opisy :P Chociaż tu nie ma się co dziwić, skoro Mann był podejrzewany o homoseksualizm. Widać pewien postęp w kunszcie pisarskim, ale co z tego, skoro tematyka ta sama? Może w takim razie powinnam sobie darować opisywanie każdego opowiadania, i wrzucanie postów dopiero, gdy trafię na coś ciekawszego? A może mała przerwa od krótkiej formy, może kolej na "Buddenbrooków"? Tym bardziej, że powstali krótko po "Pajacu". Zobaczymy.
Tymczasem, jeśli mózg mi na to pozwoli, jutro zapraszam na wieczór z "Damą Kameliową" ;) Jeśli nie pozwoli, to mam nadzieję w środę ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 grudnia 2012
środa, 31 października 2012
Short stories. Diabeł w Krakowie
Orbitowski, Łukasz - "Nocne życie kpiarzy i szyderców"
Nie pytajcie mnie, skąd to wytrzasnęłam. Dziesięcioletnie zielone poplamione zszyte zszywaczem kartki, opowiadanie wydrukowane własną drukarką. Nie wiem kto polecił, czy może sama znalazłam? Dawno to było i nieprawda.
Zaczyna się od przemyśleń, o tym, że marzenia starzeją się wolniej niż ludzie. I coś w tym pewnie jest. Potem zamienia w myślociąg, jedno skojarzenie za drugim, w opowieść o grupce kumpli, którzy razem szwendają się po krakowskich knajpach. Zatapiamy się w mrocznej stronie miasta, niedostępnej dla przeciętnego przyjezdnego. Przypominałoby to trochę klimat z filmu "Chłopaki nie płaczą", zwłaszcza jeśli chodzi o dialogi, gdyby nie magiczny aspekt opowiadania - knajpa, którą prowadzi barman - Szatan, taka, którą można znaleźć tylko wtedy, gdy się jest "zlanym jak zwierze".
Jest mroczne, wciągające i... za krótkie. No i cóż, poleciłabym do przeczytania, jest tylko mały problem - bardzo ciężko dostać. Zdaje się, że było wydrukowane raz w jakimś czasopiśmie, wieki temu*. Naprawdę nie wiem skąd je mam. Ale skoro przez 10 lat nie wyszło mi z głowy, a tytuł pałętał się po zakurzonych kątach mojego mózgu, aż zmusił do wyciągnięcia i przeczytania po raz kolejny, to znaczy, że warto poszukać. To na pewno nie koniec przygód z panem Orbitowskim, następnym razem postaram się jednak wybrać bardziej dostępne dzieło :)
" - A co miałem napisać?
- Może prawdę?
- Prawda jest prosta stary. Kocham, tęsknię, czuję się samotny. Łapię uciekającą młodość jak świętą wodę, a one sruu, przez paluchy i w błoto."
*Czasopismo ARTyleria, nr 2(3) 2002r.
Nie pytajcie mnie, skąd to wytrzasnęłam. Dziesięcioletnie zielone poplamione zszyte zszywaczem kartki, opowiadanie wydrukowane własną drukarką. Nie wiem kto polecił, czy może sama znalazłam? Dawno to było i nieprawda.
Zaczyna się od przemyśleń, o tym, że marzenia starzeją się wolniej niż ludzie. I coś w tym pewnie jest. Potem zamienia w myślociąg, jedno skojarzenie za drugim, w opowieść o grupce kumpli, którzy razem szwendają się po krakowskich knajpach. Zatapiamy się w mrocznej stronie miasta, niedostępnej dla przeciętnego przyjezdnego. Przypominałoby to trochę klimat z filmu "Chłopaki nie płaczą", zwłaszcza jeśli chodzi o dialogi, gdyby nie magiczny aspekt opowiadania - knajpa, którą prowadzi barman - Szatan, taka, którą można znaleźć tylko wtedy, gdy się jest "zlanym jak zwierze".
Jest mroczne, wciągające i... za krótkie. No i cóż, poleciłabym do przeczytania, jest tylko mały problem - bardzo ciężko dostać. Zdaje się, że było wydrukowane raz w jakimś czasopiśmie, wieki temu*. Naprawdę nie wiem skąd je mam. Ale skoro przez 10 lat nie wyszło mi z głowy, a tytuł pałętał się po zakurzonych kątach mojego mózgu, aż zmusił do wyciągnięcia i przeczytania po raz kolejny, to znaczy, że warto poszukać. To na pewno nie koniec przygód z panem Orbitowskim, następnym razem postaram się jednak wybrać bardziej dostępne dzieło :)
" - A co miałem napisać?
- Może prawdę?
- Prawda jest prosta stary. Kocham, tęsknię, czuję się samotny. Łapię uciekającą młodość jak świętą wodę, a one sruu, przez paluchy i w błoto."
*Czasopismo ARTyleria, nr 2(3) 2002r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)