Hemingway, Ernest- "49 opowiadań"
Będzie trochę nie po kolei, bo po drodze (dosłownie, do pracy i z powrotem) zdążyłam wciągnąć już 3 książki (czy więcej?), ale ze znalezieniem chwili czasu na napisanie posta jest o wiele gorzej. O moim romansie z Ernestem pewnie niektórzy wiedzą ze zdjęcia na facebooku ;) Ale to raczej trudny związek. Zaczął się wiele lat temu i bardzo szybko skończył (zdaję się po 50 stronach). Na zasadzie skojarzeń, Kult - Komu bije dzwon - podobno była taka książka, o wojnie domowej w Hiszpanii, oooo, trzeba odwiedzić bibliotekę... a potem wielkie rozczarowanie i przysypanie nad kolejnymi stronami, aż w końcu rozstanie bez oglądania się za siebie. I taka konkluzja, no cóż, życie Hemingwaya było chyba o wiele ciekawsze niż jego książki. Ale niedawno moja zaufana osoba zwróciła mi uwagę, że może podeszłam do Ernesta od złej strony? Może spodziewałam się pościgów, wybuchów, a dostałam pokitraną po lasach partyzantkę i rozważania nad sensem życia? Anyway...
Hemingway podejście drugie to właśnie opowiadania. Z wielkim sceptycyzmem, bo język prosty, bo ciągle się powtarza, bo opisuje takie... nudne, zwykłe zdarzenia. A potem olśnienie, że to jest właśnie jego urok. Tak oto nagle zaczęłam łowić ryby, jeść chleb z cebulą, weszłam za trybuny corridy, poczułam strach przed śmiercią i świadomością, że zmarnowałam życie ("Śniegi Kilimandżaro" na szczęście były drugie w kolejce, bo inaczej boję się, że bym się poddała) i prawie poczułam zapach frontu wojennego. A tymczasem Ernest przesiadywał ze mną pod akacjami, pijąc latte z malibu i podziwiając oberwanie chmury nad Wartą (wyprosili nas, gdy zerwał się zbyt mocny wiatr, ech, a było tak przyjemnie), czy podróżował pociągiem.
Było przyjemnie. Już czeka na mnie "Stary człowiek i morze", przeklinana przez wielu lektura szkolna, na którą ja jakoś nie miałam okazji trafić. Może to i lepiej. Po czterdziestu dziewięciu mam inne podejście, i myślę, że bez problemu wciągnę i pięćdziesiąte opowiadanie. Czy tam nowelę. Swoją drogą, to okropne, że każą ludziom w tak młodym wieku i zupełnie bez przygotowania czytać Hemingwaya. Do niektórych rzeczy chyba trzeba dorosnąć. No i nie zaczynać od dupy strony ;P
A z innej beczki. Zaczęły mi się wakacje. Postawiłam sobie za jeden z priorytetów, przeczytać jedną książkę tygodniowo, a co za tym idzie, pisać posty w tej samej częstotliwości. I w ogóle pisać. Duuużo. Możecie za mnie trzymać kciuki. Ale możecie też zrobić coś więcej. Odezwać się czasem i mnie pogonić, lub... opowiedzieć jakąś ciekawą historię. Bo jestem głodna, pisania, słuchania, czytania, Świata!
P. S. Dzisiaj pykło mi tysiąc wyświetleń. Po roku! Trochę słabo, ale dziękuję i tak :P
"Zapachu pola bitwy w upale nie sposób zapamiętać. Pamięta się, że był taki zapach, ale nigdy nam się nie zdarza nic takiego, co mogłoby go przypomnieć. Nie jest podobny do woni pułku, która nagle może nam wrócić na pamięć, kiedy jedziemy tramwajem - i wtedy podnosimy wzrok i widzimy człowieka, który nam ją przynosi. Natomiast tamto zanika tak całkowicie jak przeżycie miłosne; pamiętamy rzeczy, które się zdarzyły, ale samego doznania nie sposób sobie przypomnieć."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nobel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nobel. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 czerwca 2013
sobota, 23 lutego 2013
Porządek panuje w Stambule.
Pamuk, Orhan - "Cevdet Bej i synowie"
Kto by pomyślał, Turcy też potrafią pisać ;) Oczywiście, że potrafią. Mało z tego wszystkiego jednak dociera do nas, mimo, że mieszkamy tak blisko. A jednocześnie tak daleko... bo przecież Turcja to inny świat, jacyś arabowie, muzułmanie... trochę jak Egipt, nadaje się jedynie na letnie wakacje (choć Egipt ostatnio nie nadaje się nawet na to). I nie można tam alkoholu kupić!
Zastanówmy się, czy wielu z nas tak nie myśli? I w ogóle, po co ta Turcja chce się przyłączać do UE? No więc wyobraźcie sobie, tak na początek, że w Turcji też bywa zimno...
I oto lądujemy w Stambule, na początku XX wieku. Brat tytułowego bohatera, buntownik, wraca po latach z Paryża. Na łożu śmierci próbuje w Cevdecie obudzić demokratę, lecz ten woli być kupcem i umywa ręce od jakiejkolwiek zabawy w politykę. Właśnie się żeni, planuje kupić dom w najlepszej dzielnicy miasta - Nişantaşı. I tu, że tak powiem, film się urywa, a my przenosimy się w czasie o 30 lat. Obserwujemy, jak synowie Cevdeta oraz ich znajomi, pod wpływem europejskiej kultury po prostu głupieją. A także jak Stambuł i Turcja powoli próbują dorosnąć do demokracji.
Pamuk jest kolejnym z pisarzy, z którymi, mam nadzieję, spędzę dużo czasu. Ale ale są dwa ;) Przynajmniej jeśli chodzi o jego pierwszą powieść. Po pierwsze, świat przedstawiony jest z perspektywy bogatych kupców, których stać na wyjazdy do Europy, i którzy mają na tyle wolnego czasu, żeby zacząć się zastanawiać, dokąd ich kraj dąży. Najwidoczniej pospólstwo nie miało żadnych refleksji na temat warunków swojego życia. Właściwie pojawiają się raz - w momencie zakończenia prac nad budową tunelu, gdy zmęczonych zmusza się do zabawy - przy okazji jeden z głównych bohaterów zostaje wyzwany od wyzyskiwaczy. Drugie ale, to niedostatek wątków - niektóre postacie, które zapowiadają się ciekawie, znikają gdzieś w połowie powieści, i więcej nie są wspominane. Moja osobista ciekawość czuje się niezaspokojona ;)
Mimo tego całego narzekania, książka mi się podobała. Wzbudziła we mnie zainteresowanie współczesną Turcją (do tej pory te tereny kojarzyły mi się głównie z Historią Starożytnego Wschodu z pierwszego roku studiów :P) i zmusiła kilka neuronów do pracy (które mimo wszystko tęsknią za "Lodem" :P). No i to lekkie zdziwienie - spora część akcji dzieje się w zimie - a więc oni tam też mają przymrozki :P I alkohol ;)
A to już wnuk Cevdeta, malarz:
"Na jego płótnach starzy kupcy, gospodynie domowe, grzeczne dziewczęta i młodzieńcy, eleganccy panowie i służący rozmawiali, stojąc w bladym świetle, zawsze pośród tych samych przedmiotów, w wypłowiałych ogrodach, na schodach i w salonach. Sprawiali wrażenie, jakby na coś czekali, jakby chcieli dokończyć pracę, zanim nadejdzie przyszłość, wciąż powtarzając identyczne czynności, trochę niespokojnie, trochę ospale i trochę niecierpliwie."
P.s. Dzisiaj bez obrazka, bo nie mogłam znaleźć starych zdjęć Nişantaşı, a przecież nie wrzucę Hagii Sofii, o której w książce nic nie ma, i którą raczej wszyscy kojarzą ;) Ale jeśli się coś w tym względzie zmieni, dam znać ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)